W tej sekcji znajdziesz opinie podopiecznych z projektu #100dnizpebelle.

Każdy ma swoją historię. Nie chciałam nikogo ograniczać i narzucać ilości słów, dlatego kto ile potrzebował tyle ich w swojej ocenie pozostawił. Zapraszam do zapoznania się z nimi, bo najlepsze lektury pisze życie.

Kolejne historie już wkrótce.

Kamila

Do projektu 100dnizpebelle podeszłam z wielkim otwarciem , ponieważ bliska mi osoba stała się moją inspiracją. Podeszłam z myślą ” ja z czymś sobie nie poradzę? ja -silna jak Gladiator, pewna siebie, znająca życie po tylu różnych wykładach psychologicznych?”. Wejście w projekt to była ciekawość – a to co w nim zaczęło się  dziać, powodowało powolne zrzucanie mego pancerza, pod którym była schowana prawda – o mnie, prawda o tym, że ja nie mam tak naprawdę żadnych poważnych problemów -moim wyzwaniem jestem ja -sama dla siebie. Szybko zrozumiałam dlaczego patrząc na siebie w lustro nie potrafiłam powiedzieć, że siebie kocham. Paula kruszyła mój pancerz a ja nad nim płakałam, na początku się z nim żegnałam bo w moich oczach byłam ,, przebojową, nieskazitelna Kamcią ,, ….póżniej też zrzucałam i płakałam bo dotarło, że krzywdzę siebie i innych, kolejne łzy to łzy akceptacji, wzruszenia, świadomości ,że dalej mi z Kamcią Gladiatorem nie po drodze …. Mija kilka dni po zakończonym projekcie 100dni a on dla mnie nadal trwa i trwać będzie, każdy dzień czuję zbliża mnie do jakiejś mocy. Paulinko czuję szczęście i spokój i choć Gladiator ciągle walczy z nową ja – to dziś już wiem kto wygra.
Dziękuję …..wiedz ,że żaden mistrz nie pomógł mi w życiu tak jak Ty. Dzięki Tobie, wiem kim byłam, kim chcę być i jak pomóc innym …powiedzieć im o Tobie Mój Aniele.

Marta M

O projekcie Pauliny wiedziałam od dawna, widziałam ile osób bardzo pozytywnie wypowiada sie na temat Pauli i jej pracy. Nigdy, ale to nigdy nie przypuszczałam, ze JA będę osobą, która poprosi o pomoc i zwróci sie do Pauli. Zwłaszcza, że “znamy “ się od liceum… I nie będę ukrywać, że Paula nigdyn nie należała do moich ulubionych osób  a wrecz przeciwnie… bardzo delikatnie mówiąc nie lubiłam Jej w okresie liceum! (Pewnie z wzajemnością).
Poza tym bardzo sceptycznie podchodzę do wszystkich terapii. I tak tez było z tym projektem.
Niestety (Albo Jak teraz widze stety) zycie jest pełne niespodzianek, nie wszytskie są przyjemne.
Pewnego Dnia Nie wiedzialam Jak sie wydostac z bardzo głębokiego  dołu, było bardzo ciężko.
JA- silna indywidualistka, ice queen nie dawała rady (Tak przyznalam sie do tego). 
I tak zwrocilam sie do Pauli. Powiem szczerze, że nie sądziłam , że mi to pomoże, ale łapałam się wszystkiego.
Proces był ciężki na początku… dzieki Pauli i narzędziom, ktore mi podała zrozumialam, że tkwiło we mnie dużo szpilek z przeszlosci, ktore non stop spuszczaly ze mnie powietrze. Te szpilki trzeba bylo wyciągnąć i zaleczyc rany.
Paula czuwała, żeby wszystko przebiegło płynnie.
Dzięki projektowi nauczyłam się samoakceptacji, zrozumiałam, że moje “słabe strony”/“wady” to tak naprawdę nawyki a nie cechy charakteru. A te cechy charakteru, ktore mogą być postrzegane jako negatywne ZAAKCEPTOWALAM! I jest mi z tym dobrze. 
Uswiadomilam sobie jak wazna jest dojrzalosc emocjonalna. Nie kazdy ją posiada… I nie zdaje sobie z tego sprawy.
Dzięki projektowi uświadomiłam sobie i nauczyłam się, że prosić o pomoc czy mieć chwile slabości to nic strasznego czy negatywnego, a wręcz przeciwnie.
Wiec mój sceptycyzm na nic sie przydal.
Dziekuje, że dałaś mi wskazówki i narzędzia, które umożliwiły mi osiagnąć ten Stan spokoju.
Proces czasami jest ciężki, ale teraz bardzo przyjemny. Moje częste slowa do Pauli to “co ty mi zrobilas “ 🙂
Jeśli chcesz poznać siebie, zaakceptować siebie, zaznać spokój i uświadomic sobie jak ważna/ ważny jesteś TY i jak ważna jest opieka i inwestycja w samą/ samego siebie ten proces jest idealny. Mnie pomógł.
Tylko trzeba CHCIEĆ.
Dziękuje Paula
Sceptyczna “Ice-queen”

Marta

Do projektu 100 dni z Pebelle przystąpiłam z pewną dozą niepewności, ale im dłużej o tym myślałam, im bliżej było terminu pierwszego spotkania, tym gdzieś w środku czułam, że jest mi to potrzebne. Trochę dziwne te spostrzeżenia, bo przecież wiedziałam o projekcie niewiele… Wszystko dlatego, że od dłuższego czasu w moim życiu pojawiła się jakaś niespokojna aura. Pomimo tego, że wszystko szło dobrze, w moim życiu prywatnym i zawodowym, to JA Marta – czułam się przytłoczona, zmęczona, pełna niezdecydowania i niepewności – czego ja właściwie chcę? Postanowiłam wykorzystać co los mi podstawia pod nos. NIE ŻAŁUJĘ ! 
Pierwsze spotkanie i bum, poszło jak z procy. Nie jest to proces łatwy. Szczególnie dla osoby, która zbyt dużo skupiała się na potrzebach innych niż na swoich. Dotarcie do głosu wewnętrznego wymagało wysiłku, przemyśleń w rejony często nie odkrywane wcześniej. Zaufanie. Do siebie i do prowadzącej, to podstawa by przejść przez proces. A prowadząca? No cóż, to bardzo dobry słuchacz, sprawnie wychwyci kiedy gdzieś lawirujesz, i co najważniejsze wnioski, które przekazuje są po prostu w punkt. Przede wszystkim czułam się zaopiekowana i bezpieczna. Zaskakujące i zarazem fascynujące jest to, jak nieoczekiwane sprawy wychodzą na światło dzienne. I te najbardziej nieoczekiwane były dla mnie największym sukcesem. Jest to wspaniała okazja do przełamywania swoich barier. Gdy sobie to wszystko uświadomiłam, co mnie blokuje, a co napędza, to uczucie kiedy zauważyłam, że mam szansę by zmienić swoje życie w takim kierunku, o którym marzę. Dla mnie było to uczucie (dające o sobie znać kilkukrotnie w trakcie trwania projektu) to coś czego nigdy nie zapomnę. Świadomość – do której dochodzisz sama – to mega wartość. Forma projektu jest bardzo przemyślana. Dowodem na to są efekty jakie daje projekt 100 dni z Pebelle. Dla mnie to poczucie, że urosły mi skrzydła, które dadzą mi odwagę by w końcu zacząć latać.
Towarzyszącym elementem 100 dni jest życie w zgodzie Piramidą Higieny Ciała. Czytałam o piramidzie przed przystąpieniem do projektu i wpadłam w jej macki. Jest to super narzędzie. Widzę po sobie, obserwując przebieg dnia, czy tygodnia, który z poziomów nie był zadbany i dlatego mogę się czuć taka rozbita, z lekką frustracją. W trakcie projektu niestety nie zrobiłam postępów w zakresie stosowania się do Piramidy. Nie dlatego, że w nią nie wierzę, jednak absolutnie odwrotnie! Sam projekt 100 dni był dla mnie wyzwaniem, wysiłkiem energetycznym. Nie mogę się doczekać by z wiedzą, którą mam teraz, praktykować piramidę zgodną z moim rytmem życia. Bo nie ma tutaj sztywnych zasad (30  min. na bieżni i cardio, do tego posiłki o określonej kaloryczności czy obowiązkowa medytacja). Pebelle stworzyła narzędzie, które dopasujesz do siebie. Czy to nie wspaniałe?
Szczerze zachęcam! To najlepszy prezent jaki mogłam sobie sprawić. Dziękuję!

Diana

Upłynęło 100 dni odkąd rozpoczęłam projekt 100 dni z Pebelle. Zostałam zaproszona do udziału w czerwcu. Taki odstęp czasu wydaje się z pozoru krótki – co to było kilka miesięcy. Ale dla mnie te kilka miesięcy to walka z samą sobą, pokonywanie własnych lęków, słabości, wyrzucanie z siebie toksycznego myślenia, wprowadzanie zmian w swoje życie, praca fizyczna jak i psychiczna nad własnym ciałem i psychiką, zmiana nastawienia do świata i ludzi, nauka radzenia sobie z problemami i wreszcie, jak ja to mówię „wejścia w krew” Piramidy Higieny Ciała według Pebelle.
Wspominając siebie sprzed kilku miesięcy – byłam zupełnie inną osoba niż teraz. Gdyby ktoś postawił mnie właśnie z tamtego okresu obok mnie z teraz – ja sama i wiele osób powiedziałoby, że są to dwie różne osoby. Jeszcze 100 dni temu moje życie opierało się głównie na leżeniu w łóżku, na udawanym uśmiechu i na postrzeganiu życia w szarych barwach. Wiadomo były czasem lepsze chwile, momenty, w których było fajnie i wesoło, no właśnie – czasem. Czasem… a przecież to tylko czasem powinno być smutno i źle, a nie na odwrót. Wtedy tego nie widziałam, nie widziałam tego, że coś w pewnym momencie mojego życia poszło nie tak, coś mnie przygniotło, problemy nie były rozwiązywane a zamiatane pod dywan, że nie radzę sobie z wieloma sprawami,  że moje poczucie własnej wartości to fikcja, że mój światopogląd jest zakrzywiony, a moje życie to jedno wielkie tornado, w którym tkwię i nic nie mogę zrobić. Myślałam, że jedyne co mogę to  patrzeć na to i to akceptować. Przygniatana przez własne myśli, przez toksycznego partnera, przez relacje z rodzicami które nie były takie jakbym chciała, przez świat i ludzi którzy mnie otaczali. Tak właśnie szłam przez życie przez kilka lat. To wielki skrót, tego co się działo, ale chyba musiałabym napisać kilkuset stronną książkę, żeby wszystko opowiedzieć .
Niecały rok temu poznałam Paulę. Zaczęło się od zabiegów na twarz, a przeszło do tego, że zaprosiła mnie do udziału właśnie w tym projekcie. Paula – czyli osoba, którą nazywam moim aniołem stróżem w ludzkim ciele (nigdy jej jeszcze tego nie mówiłam), wzbudziła moje zaufanie od samego początku. Rozmawiając z nią czułam, że mnie rozumie, czułam że nie słucha bo musi albo wypada jej słuchać, tylko że robi to szczerze i chce mi pomóc, udzielić rady czy zmusić mnie do przeanalizowania tego co się dzieje i zmotywowania mnie.
Już na samym początku, czułam od niej ciepło, szczerość i empatię, a z biegiem czasu, poznając ją – wszystko się potwierdziło. Gdy zaproponowała mi udział w projekcie, moja chęć zmiany swojego życia skakała z radości, ale moje poczucie własnej wartości wzbraniało się. Powstrzymywały mnie myśli  czy aby na pewno się nadaje, czy aby na pewno da się coś z tym jeszcze zrobić, może nie satysfakcjonuje siebie i Pauli co wtedy ? Na szczęście ciekawość, chęć pracy nad sobą i zaufanie do Pebelle stanowczo zdecydowały, że chce wziąć udział! Patrząc teraz, czyli z perspektywy czasu wiem, że to był najlepszy wybór, a gdybym nie podjęła się tego to straciłabym wielką szansę za którą bardzo dziękuję  
Przez cały ten czas czyli przez 100 dni pracy z Paulą i z samą sobą, po moim życiu przechodziło kolejne tornado, tylko szło trochę inaczej niż poprzednie. Szło jakby wstecz – nie niszczyło, a wręcz przeciwnie – to co było zniszczone, zbierało do „kupy”. Przez tylko i aż 100 dni stałam się pewniejsza siebie, pewniejsza swoich przekonań i wartości, moje poczucie własnej wartości wzrosło – pokochałam siebie taką jaką jestem, a nie taką jaką inni oczekują, żebym była. Nauczyłam się radzić i rozwiązywać problemy (które wcześniej wydawały się nierozwiązywalne), nauczyłam się być szczęśliwa, cieszyć się najmniejszymi rzeczami, cieszyć się szarością zwykłego dnia.  Stałam się bardziej otwarta na ludzi, na „nowe”. Nie boję się podejmować decyzji, wyzwań, nauczyłam się wychodzić z własnej strefy komfortu. Czuję że znaczę coś na tym świecie i jestem potrzebna jak każdy z nas, chociaż tak często wiele ludzi o tym zapomina, tak jak ja kilka miesięcy temu. Wiem jak radzić sobie z atakiem w moją osobę, jak postępować z ludźmi, którzy chcą siać zniszczenia w moim życiu.
Na początku oczywiste jest to, że wszystkie zmiany są ciężkie, że czasem się czegoś nie chce, a stare nawyki biorą górę. Tak też było u mnie! Miałam duży problem z odpowiednim i zdrowym odżywianiem się – u mnie bardzo często królowała pizza, kebaby i inne tego typu jakże „zdrowe” posiłki. Moja aktywność fizyczna, kończyła się na pójściu do sklepu (tak, po pizzę), albo przejściu się na przystanek autobusowy. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o moim treningu siłowym, który polegał na taszczeniu walizki po wszystkich napotkanych schodach aż do samego pociągu. To tak w skrócie.
W drugiej połowie projektu Paula stanowczo zasygnalizowała, że powinnam coś jeszcze zmienić w swoim życiu i zasugerowała, żebym zaczęła stosować się codziennie do Piramidy według Pebelle. Okej, ale co z moją ukochaną pizzą odgrzewaną w piekarniku, co z moim nieregularnym jedzeniem, moimi napojami gazowanymi, moim łóżkiem które tak przyciąga i nie zalicza się leżenia na nim do aktywności fizycznej. Pomyślałam „ że niby co, że niby ja mam zrezygnować z tego dla jakichś marchewek, sałaty, czy ćwiczeń ???” Na początku mój mózg chyba nie ogarniał, że to może nastąpić i że mogę zacząć się zdrowo odżywiać, dbać o siebie, uprawiać sport, robić regularnie maseczki i że na koniec mam dorzucić do tego medytacje, czy inny rodzaj relaksu ? W tamtym momencie było to dla mnie przerażające i odległe, ale do czasu. Do czasu kiedy zobaczyłam, że zdrowe odżywianie to nie jest wcale jedzenie marchewki i zagryzanie pomidorem, że treningi nie muszą trwać 5 godzin, że regularne dbanie o skórę jest bardzo przyjemnym rytuałem, a zamiana wszelkich napojów na wodę, nie jest taka straszna jak się wydaje.
Tak jak wspominałam na początku, zmieniając swoje podejście, zwalczając nawyki – piramida weszła mi w krew i dzięki zdrowemu odżywianiu, odpowiedniemu nawodnieniu, ćwiczeniom i różnym rytuałom, zdecydowanie czuje się lepiej i lżej, mam więcej energii, chęci do działania i nawet małymi krokami odkrywam swoją pasję kulinarną!
Podsumowując, to jak czuje się teraz, a to jak czułam się kiedyś, to naprawdę niebo a ziemia. Na pewno jeszcze trochę pracy przede mną, ale wiem, że warto i mając taką osobę przy boku jak Paula, to nawet nie jest takie trudne, wystarczy szczerze chcieć! Życzę każdemu, kto tkwił lub tkwi w toksycznej relacji czy to z partnerem, czy to z przyjacielem czy to z członkiem rodziny, kto ma w sobie zakorzenione głębokie rany, kto nosi w sobie jakiś uprzykrzający życie ciężar, kto w pewnym momencie życia przestał się z niego cieszyć, kto nie czuje się najlepiej we własnym ciele a przede wszystkim we własnej głowie, żeby wrócił na właściwy tor, żeby porzucił przeszłość, żeby zaczął żyć pełnią życia każdego dnia, żeby świat nabrał barw, żeby każdy był po prostu szczęśliwy, bo jestem przykładem, że można to osiągnąć, a jeśli jest coś co może w tym wesprzeć – w tym wypadku właśnie ten projekt, to jak najbardziej warto skorzystać z takiej pomocy
Na koniec wypadałoby napisać, czy polecam współpracę z Paulą i czy polecam podjęcie się udziału w projekcie 100 dni z Pebelle, ale myśle, że po przeczytaniu tego nikt nie będzie miał wątpliwości jak brzmi moja odpowiedź, jak wiele zawdzięczam tej wspaniałej kobiecie i temu co się działo przez czas projektu  Przede mną piękny czas, bez ciężaru jaki nosiłam na sobie, życzę każdemu tak magicznego uczucia.

Mariola

100 dni by nauczyć się ŻYĆ.
Małe rzeczy potrafią obezwładnić, odwrócić uwagę od tego co ważne i przyjemne. Tak się czułam przez ostatnie 3 lata. Skupiłam się na błahostkach, wyolbrzymiam problemy, nie zaczynałam bojąc się porażki. Finalnie biernie przyglądała się mojemu życiu zamiast je reżyserować. Miałam wiedzę, ale trudno mi było wcielić dobre nawyki w codzienny plan działania. Czułam się zagubiona, bezsilna, jednocześnie niecierpliwa i rozdrażniona. Z poczuciem zawodu na sobie samej, bo znów jestem niekonsekwentna.
Proces był trudny. Miałam problem z zaufaniem PIRAMIDZIE. W moim życiu nie było stałych elementów, trudno mi było przestawić się na codzienne przestrzeganie PIRAMIDY. Mimo, że dane elementy piramidy dostosowuje się pod swoje upodobania, trudno mi było wziąć odpowiedzialność za swoją jakość życia. Powoli jednak odkrywałam swoje uprzedzenia, zaczęłam rozumieć moje pokrętne schematy myślowe, dzięki poświęceniu swoim EMOCJOM tylko kilkunastu minut dziennie. Jak zaczęłam pracować nad barierą psychiczną łatwiej mi było przestrzegać prostych zasad. Zaspokajanie podstawowych potrzeb organizmu jak NAWODNIENIE,  dobry SEN, zdrowe ODŻYWIANIE, dbanie o KONDYCJĘ, stały się bazą do dobrego samopoczucia. Po zapewnieniu organizmowi elementów do dobrego funkcjonowania ciała, mogłam się skupiać na poznawaniu siebie. Uporządkowana codzienność, sprawiła że błahostki i wymyślone problemy zniknęły. PIELĘGNACJA SKÓRY przestała być tylko koniecznością a stała się przyjemnością. Zaczęłam przypominać sobie co tak naprawdę lubię robić, rozpoznałam swoje mocne i tak zwane słabe strony. Zaczęłam akceptować siebie.
Odnalazłam swoją tożsamość, wróciła pewność siebie. Łatwiej podejmuje decyzje na co dzień, przez co odczuwam mniej stresu. Mam humor, i zaczęłam mieć pomysł na siebie i swoją przyszłość. Osiągnęłam wewnętrzny spokój, czuję się silniejsza psychicznie i fizycznie. Łatwiej mi rozpoznawać swoje emocje i potrzeby, jestem bardziej opanowana. To był ciężki proces, który jeszcze się nie skończył. PIRAMIDA nauczyła mnie jak ŻYĆ a nie egzystować. Dziękuję.
Cały proces opiera się na PIRAMIDZIE, lecz ona jest narzędziem, a najważniejszą rolę odgrywa PAULA, mentorka. Uczy jak posługiwać się PHC, prowadzi krok po kroku, wychwytuje szczegóły, które blokują rozwój, wskazuje na mechanizmy samozachowawcze, których nie byłam świadoma. Swoją wiedzą i indywidualnym podejściem kieruje procesem tak, że jest on skuteczny. Z każdym tygodniem przekonywałam się, że Paula doskonale wie co robi. Świadomie hamowała moje samozadowolenie, a przypominała mocne strony kiedy było ciężko. Proponowała rozwiązania z różnych dziedzin, sprawdzone metody, które działają, i są dopasowane do mnie. Była czujna i kompetentna, dzięki czemu przez 100 DNI Z PEBELLE, wiedziałam że jestem w dobrych rękach. Czułam się zaopiekowana. Dziękuję za wszystko.

Renia

Kiedy Paula zaproponowała mi udział w projekcie dość nieufnie podeszłam do udziału w nim. Nie wierzyłam,że może mieć pozytywny skutek i zmieni moje życie…nie całe. Były momenty, że miałam dość, były łzy i ogólnie niechęć. Upór Pauli dodawał mi wiary, że może być lepiej. Projekt a właściwie Paula, pomogły mi „oczyścić głowę”, wyzbyć się myśli , które od dawna budziły we mnie niepokój, a może nawet strach, powodowały, że traciłam pewność siebie. Dzięki projektowi mogę rozmawiać na trudne tematy i już nie płaczę 🙂 To jest moja siła! Dzięki Pauli postanowiłam zmienić coś jeszcze – Samopoczucie. Zmieniałam styl odżywiania , piję dużo wody trzymam dietę i ćwiczę no bez przesady ruszam się codziennie minimum 30 min. Jaki jest efekt projektu? Niemożliwe stało się możliwe. Spokój zastąpił rozdrażnienie, łzy zmieniły się w uśmiech, niepewność stała się pewnością , wyrozumiałość została zastąpiona wyrozumiałością. Brawo, super projekt i super prowadząca. Polecam wszystkim niepewnym, zagubionym, tym którym się wydaje, że już nie może ich spotkać nic dobrego. Błąd życie jest piękne i nie warto tracić czasu. Dziękuję córeczko.
PIRAMIDA. To narzędzie, bez którego nie byłoby projektu. Uszeregowanie w piramidzie potrzeb organizmu czyli potrzeb człowieka dla osiągnięcia celu, który zmienia podejście do życia to genialny pomysł. Tak samo genialny jak cały projekt.
Pytanie jak było na początku? Niekoniecznie tak jaki był zamysł. Za mało wody, nieracjonalne odżywianie, brak ruchu, trudne rozmowy zakończone płaczem. Wdrażanie w życie kolejnych poziomów PIRAMIDY poprawiało samopoczucie. Ale nie od razu, przecież nie zawsze czujesz pragnienie, nie chce ci się zrobić treningu choćby najlżejszego, o racjonalnym odżywianiu to już w ogóle nie ma mowy. Ja zaczęłam od spacerów, reszta była nieważna. Nic to nie dało. Później spróbowałam nawodnienia. Dalej bez efektu. Jeden dzień woda, drugi spacer, trzeci coś innego. To nie tak miało być. Dopiero siła perswazji, stosowanie kolejnych poziomów coraz częściej,  dzień po dniu i zobaczyłam zmiany. Jestem spokojniejsza, wyrozumiała inaczej postrzegam ludzi i sytuacje, mogę rozmawiać o trudnych sprawach.

Kasia

Zacznę od tego że w wielu projektach i kursach rozwojowych uczestniczyłam. Wydałam mnóstwo pieniędzy na szkolenia online oraz stacjonarne. 2 lata chodziłam na terapię.. Czego szukałam, czego potrzebowałam?? Teraz wiem, że najbardziej zrozumienia, poznania siebie… SPOKOJU DUCHA.
Paulę poznałam na początku 2019r., wirtualnie oczywiście. Zaciekawiła mnie swoim podejściem do życia, entuzjazmem. Potrafiła napisać post o którym myślałam wiele godzin, zastanawiałam się nad jej słowami a nawet częściowo wprowadzałam w życie jej pomysły.
Podświadomie .
O Jej projekcie „100 dni z Pebelle” dowiedziałam się wiele miesięcy temu. Pomyślałam żeby spróbować, ale szybko zmieniłam zdanie. Przecież już tak wiele przerobiłam, co nowego mogłaby mi zaproponować?? Poza tym to spory koszt.. Już tyle wydałam pieniędzy na podobne (wtedy tak myślałam) wyzwania więc nie wierzyłam że tym razem może być inaczej. Że nie będę miała poczucia utraconej gotówki.
Na początku każdego roku robię sobie rachunek sumienia, planuję, zastanawiam się co dalej, szukam nowych inspiracji. Tak już mam, że kocham wyzwania. I znów pomyślałam o projekcie Pauli. Poczytałam opinie, zapytałam dziewczyn które przeszły te 100 dni.. Wszystkie zdania były bardzo pozytywne, dziewczyny zachwycone efektami! Szczerze mówiąc nie wierzyłam, byłam pewna że są mocno przesadzone.  Pomimo tego, zdecydowałam się  osobiście sprawdzić, dotknąć.
Już po pierwszej konsultacji, 2 godzinnej rozmowie(nie sądziłam że tyle można gadać z „obcą Babą”) doznałam szoku!! Tak wiele rzeczy sobie uświadomiłam, tyle miałam refleksji.
To co się działo przez te 3 miesiące ze mną ciężko jest wytłumaczyć słowami. Teraz rozumiem słowo Magia, jedyny właściwy odpowiednik tego czasu. Dzięki Pauli pozbyłam się całego wewnętrznego balastu. Potrafiła wyciągnąć ze mnie wszystkie słabości, niedoskonałości. Otworzyła przede mną drzwi  do mojego wymarzonego, niezależnego życia, wolnego od żalu i oczekiwań  Pomogła stworzyć mi świat którego zawsze pragnęłam, pełen miłości, empatii, samoakceptacji i spokoju. Dała mi mnóstwo narzędzi do pracy ze sobą, do radzenia sobie z przeciwnościami losu, z kryzysem.. Wszystko wydało mi się takie proste i oczywiste  
Projekt oparty jest na Piramidzie Higieny Ciała. To autorski pomysł Pauli, w którym zawarła receptę  m.in. na świetne samopoczucie, doskonałą kondycję ciała, a przede wszystkim mózgu. Zasady wbrew pozorom są proste, logiczne. Piramida stała się moim stylem życia. Dzięki niej odnalazłam odpowiednią dla siebie aktywność, mam dobry nastrój, wysypiam się, nie mam już takiego ciśnienia na słodycze. Serce jest szczęśliwe a mózg świadomy.
Dziękuję Tobie Kochana, za każde słowo, każdą wskazówkę. Życie dzięki Tobie jest piękne do granic. Mam wrażenie że na te 100 dni czekałam 40 lat. To niesamowite, że poznałam Ciebie. Nie ma takiej drugiej Mentorki, Przewodnika Będę Ci dozgonnie wdzięczna Paula..

Agnieszka

Obecnie mieszkam za granicą, szukając dla siebie terapii, bardzo ważne były dla mnie dwa aspekty, sesje musiały odbywać się w moim ojczystym języku, drugi to miejsce, mój dom  – bo to w nim czuje się bezpiecznie, dlatego w grę wchodziły tylko zajęcia on- line (!)                 
Pebelle , obserwuje na FB, a także na Instagramie już od dłuższego czasu , zachwycił mnie jej entuzjazm zyciowy, duze zaangazowanie i profesjonalizm zawodowy.To a takze dwa moje wczesniejsze warunki przekonały mnie do projektu “ 100 dni z Pebelle” . Nie pomyliłam się, Paula okazała się pełną empatii “terapeutką”, co pozwalało  mi w pełni zaufać i otwierać  kolejne drzwi w poznawaniu, a przede wszystkim akceptowaniu siebie i swoich emocji. Zrozumialam, że to co czuje  tez jest ważne i mam pełne prawo właśnie tak reagować. Nauczyłam się sama siebie, co przedkłada się teraz  na moje relacje z otoczeniem (oczywiście w pozytywnym tego słowa  znaczeniu).
Będę szczera , nie było łatwo. Były łzy, był gniew, nawet zniechęcenie.Warto jednak było  przejść przez tą niełatwą drogę, aby skutecznie pozbyć się lęków z którymi walczyłam. Paula pracuje na bardzo konkretnych narzędziach. Jednym z nich jest Piramida Higieny Ciała (!) Dzięki niej zdałam sobie sprawę jak istotne w codziennym życiu są poszczególne jej elementy. Składając je w jedną  całość wdrapuje się na jej sam wierzchołek. Ale to nie wszystko, dodatkowo wysyła dużo materiałów poczta e- mail do pracy nad sobą. Bardzo sie ciesze, ze trafilam pod jej skrzydła. Z jej pomocą osiągnęłam swój cel, dlatego. osobom które jeszcze się wahają, polecam w 100 procentach jej projekt.

Iwona

Zawsze jest ten pierwszy raz, czyli o tym , jak zmienić „Królową Śniegu „w „Bolka i Lolka” .
Na pierwszy rzut oka, nie ma związku i pewnie każdemu te bajki mogą kojarzyć się z zupełnie z czymś innym. Mnie będą się kojarzyć z emocjami w projekcie 100 dni z Pebelle. Stałam się jego uczestniczką zupełnie przez przypadek , za namową kogoś bliskiego. Z ogromną dozą nieufności przyjęłam zaproszenie. Właściwie zwyciężyła ciekawość , no bo przecież nie potrzeba! Jak się ma charakter Zosi Samosi i całkiem sporo się osiągnęło, to rzadko KIEDY MA SIĘ POTRZEBĘ proszenia o WSPARCIE czy POMOC. Wiadomo, że wszystko sama i najlepiej, aż czujesz, że jesteś zmęczona i przestaje to być dla Ciebie  jedyna droga do radości i szczęścia . Do połowy projektu zadawałam sobie pytanie : Po co mi to ? Moja arogancja nie pozwoliła mi dostrzec, że tak naprawdę zgubiłam w sobie coś bardzo ważnego i potrzebuję Kogoś, kto mnie od nowa „uporządkuje i naprawi”. Początki  udziału w projekcie były dziwne – ja ze swoim chłodem i dystansem, po drugiej stronie ciepło, mądrość i cierpliwość  Pauliny- cierpliwość długodystansowca. Z każdym kolejnym spotkaniem, Paulina stawiała przede mną nowe zadania. Nie były łatwe , dotykały wspomnień i serca. Miałam wrażenie, że nie posuwamy się do przodu. Trochę mi zajęło czasu zanim zrozumiałam dzięki tym ćwiczeniom ( i tu nastąpił KLIK ), że tak naprawdę w środku jest mała dziewczynka, która zgubiła pewność i wiarę w siebie i że Paulina ( Dziewczyna z ogromną mądrością, wiedzą i empatią ) może mi pomóc to „ naprawić „. Nie będę rozpisywać się o szczegółach, ( sama/sam zobacz ), ale dzięki tym 100 dniom, wierzę, że warto czasami zrobić krok w tył i zawalczyć o siebie.
Pięknie jest od nowa uwierzyć w siebie – bo każdy ma swojego „Bolka i Lolka” lub kogoś innego w sobie, kogo lubi…
Czasem , ktoś musi pomóc  nam to sobie przypomnieć. Paulina, bardzo, bardzo dziękuję .

Michał

Pauline znam już od prawie dwóch dekad ale pierwszy raz zdecydowałem się na jej produkt. Nie wiedziałem czego mam się spodziewać. Nie miałem pojęcia co mnie czeka i jak bardzo potrzebowałem kogoś takiego jak Paulina. Szanuję sobie indywidualne i profesjonalne podejście do klienta. Dobry kontakt i elastyczne godziny. Nie zawsze były to miłe rozmowy ale to tylko ze względu na tematy których dotykaliśmy. Jednak wiem że było mi to potrzebne i pomogło zajrzeć w głąb siebie. Otworzyłem się a Paulina pomogła mi dostrzec gdzie należy trochę przykręcić a gdzie lekko odkręcić. Pomogła mi zrozumieć kim jestem i dlaczego taki jestem. Wiem że przede mną jeszcze dużo pracy i pewnie to nie koniec naszej współpracy. Z czego się bardzo cieszę bo Paulina jest bardzo ciepłą i pozytywną osobą. Nasze sesje zwykle nastrajają mnie na kilka kolejnych dni. Największy ubaw mieliśmy przy analizowaniu moich pokręconych snów, które defacto według Pauliny wcale nie są takie pokręcone. Pokazała mi że można znaleźć w nich sens i ukryty przekaz. Szkoda że miałem tych snów tak mało. Jestem zaskoczony jak wiele dostałem i zrozumiałem w porównaniu do ceny jaką zapłaciłem, a wcale nie chodzi mi o pieniądze. Jeśli chodzi o mnie cel projektu został osiągnięty i jestem bardzo zadowolony. Polecam 

Eliza

Pe poznałam dawno temu, w liceum. Zawsze była wesołym człowiekiem, a mnie do takich przyciągało, lubiłam wesołych ludzi oni poprawiali mi humor. Potem nasze drogi się rozeszły na długie lata. Każda trafiła do innego miasta i żyła swoim zyciem. W międzyczasie wchodziłam w relacje, które zaczęły pokazywać różne moje zachowania , których nie rozumiałam do końca. Tłumaczylam je swoim niedokonca idealnym dzieciństwem.. zastanawiałam się co jest ze mną nie tak, chciałam nie czuć jak się czułam … Smutna , niedoceniona , bez wartości, nie umiałam zadbać o siebie i swoje zdanie . Pierwsze podejście do naprawy samej siebie to wizyta w jakimś ośrodku… Byłam raz i nie wróciłam tam, bo zniechęciło mnie czekanie ..i same formalności. Podejście nr dwa to sesje z terapeutą .. który nie wydobył ze mnie nic .. jedyne co zapamiętałam z tych spotkań to pytanie „co ci to robi ” a odpowiedź jaka mi się nasówała to ..” nic mi to nie robi „. Nadal był smutek i tłumienie uczuć ..
Gdzieś dawo temu trafiłam na Fb na Pe wtedy prowadziła jeszcze blog… Pisała o sprzątaniu szafy , że to oczyszczające, uprawiała sport, wyglądała na fotach extra .. zresztą jak zawsze..i pomyślałam też bym tak chciała .. no właśnie bym tak chciała … Pomyślałam łał… zazdrosze nastawienia i determinacji … Ja tak nie mam … Potem patrzyłam jak rozwija się jej blog…czytałam każdy wpis z zaciekawieniem… i znowu łał … Tu Pe czyta coś tam, tu udziela się, pisze bloga, potem pisze o jakiś zabiegach … Przedstawia się jak profesjonalistka.. i tak od tego patrzenia zdecydowałam się najpierw na zabieg na twarz, choć wtedy wydawało mi sie, że moja twarz nie wymagała zabiegu ,może to był pretekst by się spotkać .. tak miało być.. po mile spędzonym czasie na zabiegu Paula nakreśliła mi o co chodzi z 100 dni z Pebelle i mnie do tego przekonała, bo ja czegoś takiego właśnie potrzebowalam!
Dla mnie to było wyzwanie. Po pierwsze miałam obawy otwierać się przed kimś znajomym , po drugie obawa, że będzie to porażka jak przy moich pierwszych i drugich próbach . Projekt okazał się pomocą w odnalezieniu właściwej drogi, odpowiedział na pytania kim na prawdę jestem .. nie jakimś smutnym, bezwartościowym człowiekiem tylko wesołą dziewczyną , która niechcący zatrzymała się w przeszłości. Po tych 100 dniach jestem odważna, bardziej pewna siebie i otwarta na ludzi, znam też swoją wartość. Przypomina mi o tym Piramida. Piramida to nie tylko sen, woda i ćwiczenia, to też te 100 dni i Pe stojąca na straży ..i to by kolejne 100 dni trwało nadal jak setka się skończy 🙂. To taki piktogram, na który patrzysz i wiesz co masz robić … jak już Pe nie ma na co dzień. Dziękuję ! czuję się z naprawiona choć to dopiero początek tej drogi 🙂 E.